Edgar Allan Poe i jego karta win + Roche de Bellene Volnay 1er Cru 2014

© Eugenio Recuenco

Edgar Allan Poe wielkim poetą był, ale był też równie wielkim chlorem. Za kołnierz nie wylewał, chyba że nie trafiał już kieliszkiem względnie gwintem w otwór gębowy. Choć trzeba uczciwie przyznać, że przypisywane mu alkoekscesy są w pewnej mierze jedynie częścią mitu, którym obrosła jego wątła, neurotyczna, udręczona postać. Zresztą, jeśli otworzyć na chybił trafił którykolwiek z jego tekstów, trudno uwierzyć, że brawurowa składnia i zawiła, lecz zawsze żelazna logika tych zdań była dziełem pióra zamroczonego wyskokowym trunkiem. No, chyba że Edgar stosował się do rady papy Hemingwaya: pisz po pijaku, redaguj na trzeźwo. (Tak, mój uważny czytelniku, zdaję sobie sprawę, że to anachronizm.)

Niezależnie od tego, ile faktycznie Poe w siebie wlewał, z jego tekstów wynika, że pił w sposób wyjątkowo świadomy. Na kartach wielu opowiadań znaleźć można bardzo konkretne odniesienia nie tylko do różnych rodzajów i gatunków wina, ale wręcz do znanych i uznanych producentów. Poniżej prezentuję kartę win, którą można z powodzeniem sporządzić na podstawie tego, co Edgar szczodrze polewa swoim bohaterom.

Orzeźwiający Lafitte – Anioł dziwnych przypadków

Narrator tego opowiadania odczuwa silne przygnębienie i otępienie spowodowane chłodnym listopadowym popołudniem. Nasz meteopata przyznaje, że próbował „się orzeźwić, popijając często Lafitte”, lecz kuracja okazała się bezskuteczna. Pisownia sugeruje, że może chodzić o armaniak z Domaine à Lafitte, choć „częste popijanie” raczej nie idzie w parze z tego rodzaju mocnym trunkiem. Inne hipotezy to słynne Château Smith Haut Lafitte z apelacji Pessac-Léognan i Château Lafitte z Côtes de Bordeaux, wytwarzające wina od 1763 roku. Oczywiście, nie można wykluczyć, że Poe w przypływie hojności, nie bacząc na niuanse pisowni, uraczył swego narratora jedynym i niezrównanym Château Lafite od Rotszyldów z bordoskiej pierwszej piątki (wtedy jeszcze in spe). Biorąc pod uwagę lekki charakter ówczesnych klaretów, „częste popijanie” Lafite’a jak najbardziej wchodziło w grę, a jednocześnie Poe wkładałby tu w usta narratora przewrotną, ironiczną recenzję tego wielkiego wina, które mimo wszystko nie zdołało rozproszyć ciężkich oparów listopadowego splinu.

Jedna rzecz przemawia jednak za teorią armaniaku, a mianowicie to, co dzieje się dalej w tym opowiadaniu. Otóż zjawia się anioł dziwnych przypadków, którego narrator wpierw nie jest w stanie dojrzeć, a który zwraca się doń w następujących słowach: „musisz chypa pyć pijany jak fiepsz, szepy mnie nie fitsieć, jak sietsę tu pszy tfoim poku”. Groteskowy niemiecki akcent łączy się po chwili z równie groteskowym opisem owego osobnika, którego narrator w końcu dostrzega:

„Jego korpus stanowiła baryłka wina lub waza rumu (…). W dolną część baryły wsadzono dwie małe beczułki, które według wszelkich danych zdawały się służyć za nogi. Z górnej części korpusu dyndały zamiast ramion dwie długie butle, których szyjki zwrócone na zewnątrz zastępowały ręce. Coś, co było podobne do heskiej manierki (…) zastępowało głowę potwora. Manierka skierowana była otworem ku mnie i osadzona na bakier na korpusie”.

Wizja godna Arcimbolda, a im dalej w las (tego opowiadania), tym robi się dziwniej. Stawiam, że to był armaniak, być może infuzowany haszyszem.

Zemsta jest wytrawna – Beczka Amontillado

Montresor, narrator tej mrocznej opowieści, poprzysięga krwawy odwet za bliżej niesprecyzowaną zniewagę, jaką wyrządził mu jego przyjaciel Fortunato. Jest to zemsta zaplanowana na chłodno i niespiesznie, a wino stanowi w niej kluczowy element przynęty. Ów Fortunato, jak niemal każdy Włoch, uznaje się bowiem za niezrównanego znawcę i eksperta w dziedzinie win, choć kryje się w tym też drugie dno. Jak stwierdza Montresor, tenże charakterystyczny koneserski zapał znamionujący Włochów stanowi często jedynie „narzędzie do oszukańczego wyzysku milionerów angielskich i austriackich”, a żadne rzetelne znawstwo za tym nie stoi.

Montresor spotyka podchmielonego Fortunata przypadkiem, podczas karnawału, i wyznaje mu, że sprzedano mu baryłkę wina, deklarując przy tym, iż jest to autentyczne amontillado. Tymczasem wiadomo, jak to jest z tymi handlarzami win, skorzystają z każdej okazji, byle cię oszkapić i zarobić krocie na twojej naiwności. Fortunato od razu podchwytuje sugestię i każe się prowadzić do piwnic Montresora, by zaprząc swoje profesjonalne zmysły konesera i ocenić autentyczność wina (a przy okazji napić się na krzywy ryj). Rybka chwyciła przynętę bez zastanowienia. Barwny i ucieszny karnawał zostaje zastąpiony mrocznym i wilgotnym wnętrzem katakumb, do których zstępujemy wraz z bohaterami. Po drodze, aby jeszcze bardziej znieczulić ofiarę, Montresor otwiera butelkę anonimowego medoka i flaszkę „De Grâve”. Być może Poe przez nieuwagę przekręca nazwę francuskiej apelacji Graves, a być może subtelnie zapowiada los, jaki czeka Fortunata. Montresor prowadzi go coraz głębiej i głębiej w mrok niekończących się piwnic, aż w końcu docierają do wnęki, gdzie czekają kajdany, zaprawa i ciosane kamienie. Montresor nie ma żadnych kłopotów, by założyć półprzytomnemu Fortunatowi kajdany, a następnie z precyzją i zapałem zaczyna zamurowywać wnękę. Coś takiego może otrzeźwić i faktycznie Fortunato (ironia tego imienia zaczyna się ujawniać teraz z całą diabelską przewrotnością) w szybkim tempie przechodzi od szoku do rozpaczy i otchłani obłędu.

Oczywiście nie ma żadnej beczułki amontillado, a morał tej opowieści brzmi: zemsta może być również wytrawna, a procedery handlu winem niewiele się zmieniły przez ostatnie stulecia.

Kilka innych flaszek i Château Margaux

W satyrycznej burlesce zatytułowanej „Wielkie figury” narrator, który popełnił wiekopomne dzieło na temat nosologii, zostaje zaproszony na bankiet do Księcia Walii. Natyka się tam na imponującą galerię osobistości, wszelkiego rodzaju uczonych, znawców, ekspertów i koneserów, dziś powiedzielibyśmy influencerów i celebrytów. Jest wśród nich jeden Bibosz O’Bumper, który „wspomniał o Latour i Markbrünnen, o Mosseux i Chambertin, o Richbourg i St. George, o Haubrion, Leonville i Medoc, o Barac i Preignac, o Grâve, Sauternes, Lafitte i St. Peray. Pokiwał głową nad Clos de Vougeot i z zamkniętymi oczyma rozróżnił sherry od Amontillado”.

Poe daje tu wycinek z katalogu słynnych win, co świadczy o tym, że zna te nazwy, przynajmniej z nazwy, jeśli nie z doświadczenia sensorycznego, a jednocześnie obśmiewa bezlitośnie salonowe znawstwo i pretensjonalność, które – a jakże – w dziedzinie wina znane jest nam z autopsji również i dziś.

Wreszcie wisienka na torcie: w opowiadaniu „Tyś nim jest!” główny bohater, Karol Goodfellow, zaskarbia sobie przyjaźń pewnego lokalnego magnata o nazwisku Shuttleworthy. Obaj dżentelmeni urządzają sobie częste posiadówy przy winie i, jak się okazuje, „ulubionym trunkiem poczciwego Karolka było Château Margaux, a panu Shuttleworthy’emu robiło się miło na sercu, gdy widział, jak jego towarzysz wychyla kwartę po kwarcie”. Dodam w tym miejscu, że kwarta (amerykańska) to objętość równa niemalże litrowi, i tak nonszalanckie obchodzenie się z Margaux świadczy bez wątpienia o miałkości charakteru poczciwego Karolka (co zostaje potwierdzone w dalszej części opowiadania), choć przyznać mu trzeba, że gust miał zacny.

Epilog – Roche de Bellene, Volnay 1er Cru Clos de Chênes, 2014

Gdybym miał pokusić się o porównanie literackiego stylu Edgara Allana do wina, mój wybór padłby chyba na burgunda ze względu na jego pogłębioną zawiłość, intrygującą niejednoznaczność i smak, który wedle opinii niektórych „ekspertów”, przypomina smak krwi. Nie znalazłem go wprawdzie w butelce Volnay z Roche de Bellene (autorstwa Nicolasa Potela, enfant terrible burgundzkiej sceny winiarskiej), ale znalazłem inne atuty: aromat róży, goździków, gałki muszkatołowej i drzewa wiśniowego; napięte vibrato kwasu i owocowy gęsty splash na kawowym tle; studzienna głębia i precyzja witrażu. Myślę, że Edgar by nie wzgardził.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s