O tym, co znalazłem po drugiej stronie Luster

Alice-Through-the-Looking-Glass-Mia-Wasikowska-as-Alice-2

Wchodzisz do krakowskiego winebaru Lustra, patrzysz, a tam ławka. Ale nie taka zwykła, na której osiedlowy żul z kolegami po niefachu zwykł celebrować wiśniowy zajzajer albo winiak z kartonu. W swym kształcie i zamyśle ma ona imitować ławki z dworca kolejowego Budapest Keleti. I w sumie ma to jakiś sens, biorąc pod uwagę, że układ przestrzenny lokalu przypomina wagon PKP, z tą różnicą, że ściany zamiast okien mają lustra. Spodoba się to paniom, które mogą tu łatwo i niepostrzeżenie sprawdzić stan zużycia makijażu i zdecydować, czy wymaga renowacji. Nie mówiąc już o stanie upojenia, choć to akurat jest coś, co nie wszyscy lubią sprawdzać tudzież kontrolować.

Pociąg Luster porusza się w granicach wytyczonych przez terytorium dawnych Austro-Węgier i zatrzymuje się na stacjach producentów praktykujących mniej lub bardziej organiczne winiarstwo. Zorganizowana tam niedawno degustacja była podróżą do dwóch winnic we włoskim regionie Friuli: Cadibon i Paraschos. Jechaliśmy jednak palcem po mapie, bo nie wiadomo jeszcze, czy degustowane wina trafią na stałe do rozkładu jazdy Luster. Czy te destynacje to smakowe sensacje? Dowiecie się poniżej.

Cadibon Bontaj Friulano 2018

Wino równie emocjonujące co podróż z Krakowa do Wieliczki, krótka i beznamiętna, ale mimo wszystko wygodna. Pociąg nowoczesny, technicznie bez zarzutu, dowozi pasażera na miejsce zgodnie z rozkładem, tylko nie do końca wiadomo po co. Synonim anonimowości.

Paraschos Sauvignon Blanc 2017

Intensywny zapach kiszonych jabłek, mango, kwiatu pomarańczy i gałązek pomidora. Ten pociąg sunie aż miło dzięki porządnemu silnikowi kwasu. Koloru i pikanterii przydaje krótka maceracja i prawilnie mętna faktura. Niezły trip.

Cadibon Schioppettino 2018

Żeby zrobić schioppettino, które nie pachnie, trzeba wykazać się sporym antytalentem. To wino jest jak kilkuminutowy przejazd metrem, którego wolałby człowiek uniknąć. Rozmazany szpachlówką owoc i szczypta pieprzu, wypada z pamięci szybciej niż przechodzi przez przełyk. Przypomina widok z okna, gdy pociąg jest w tunelu.

Cadibon Refosco 2018

Tu jest ciut lepiej, bo refosco nie daje się tak łatwo zepchnąć na boczny tor. Dobry kwas, posuwista tanina, rześki owoc – czyli wszystko na swoim miejscu, a mimo to trudno powstrzymać odruch ziewania. Jednym słowem, jest to wino-kuszetka.

Paraschos Merlot 2012

Ten dojrzały, ale zażywny merlocik (90-letnie krzewy) jest jak szalona podróż Jerofiejewa na trasie Moskwa-Pietuszki: deliryczna, ale również liryczna, z rozlicznymi atrakcjami po drodze. Ewolucja w leśnej tonacji idzie w parze z soczystym owocem i postawnym kwasem. Wino kompletne i harmonijne. Bardziej emocjonujące byłoby chyba tylko wykolejenie.

Paraschos
Tam bym pojechał.

Tyle w temacie Friuli, a jeśli chodzi o aktualny stały rozkład jazdy w Lustrach, są tam trzy austriackie stacje zdecydowanie warte dłuższych odwiedzin: Judith Beck, Claus Preisinger i Martin & Anna Arndorfer. Inne regiony dawnego Imperium Habsburgów reprezentowane są m.in. przez Somló od Spiegelberga (wina nie na moje nerwy), mającego swych wiernych fanów Jaroslava Osičkę z Moraw i polską Winnicę Wieliczka, której wina bardziej są emocjonujące niż podróż koleją do tego prowincjonalnego miasteczka.

Jedna myśl w temacie “O tym, co znalazłem po drugiej stronie Luster

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s