Krak-o!-wino – odc. 1 – Magazyn Wina

Mało się pisze o krakowskich degustacjach wina, chyba dlatego, że jest ich zwyczajnie mało. Kraków jest jakieś 100 lat za Warszafką, gdzie ponoć, jak się człowiek postara, to można, tankując wyłącznie paliwo degustacyjne, jechać na dość permanentnym rauszu. Postanowiłem nieco podbudować reputację grodu Kraka i niniejszym rozpoczynam inicjatywę Krak-o!-wino, cykl o degustacjach krakowskich, coby zwiększyć nieco obecność najpiękniejszego polskiego miasta w internetowym winnym bełcie.

Na pierwszy ogień Magazyn Wina i zorganizowana tam w ostatnią sobotę, 13 stycznia, degustacja nieoczywistych bieli. Sam pomysł dość ryzykowny, bo nieoczywistość może mieć oblicza bardzo skrajne, wahając się w swej dwubiegunowej skali od WOW! aż po WTF?!

Degustację prowadził Szymon Rzeźniczek, autor bloga Dolina Mozeli i winemaker in spe. Zaserwował solidną porcję porządnej wiedzy z optymalnym stopniem wysmażenia.

Na rozruch poszły włoskie bąbelki z Valdobbiadene – Stramaret. Taki w sumie fajny, niezobowiązujący soczysty bełcik, delikatne musowanie (bo metoda pradawna), zero cukru, ale za to dużo osadu – jest dziko, kontur rozmyty, fowizm i cool jazz! Nie ma może głębi 3D, ale można skakać do tego basenu, nie bojąc się roztrzaskania czaszki o dno. A propos basenu – pić w takich właśnie lub podobnych okolicznościach.

SandW drugim rzucie Toni Zöhrer (Krems/Austria, pinot noir na biało, 2016) walnął byka gramatycznego na etykiecie i tym winem też w sumie walnął byka. Jest to nieoczywiste wino białe, bo jest faktycznie białe, przeźroczyste, jak woda, i smakuje też jak woda, ale z dużą ilością cytryny. A do tego daje po nosie niczym chrapliwy oddech samego Księcia Ciemności. Widać, że Toni siarki w tym winie nie żałował, kwasu też nie, ale to niestety nie wystarczy, żeby zrobić wino. Efekt WTF?!

Dalej już było trochę lepiej – Olaszrizling 2015 z Somló od Kolonicsa – wszystko niby fajnie, ale chyba trochę za wcześnie na to wino. Owoc rozpaczliwie wołał do mnie „segítsen!” z głębokiego dna akacjowej baryłki, w której wino dojrzewało 8 miesięcy i której odymione chrupanie czułem w ustach. To wino jest na etapie młodego calvadosu, więc poczekajmy kilka lat, aż owoc uwolni się z dybów beczki.

Timorasso 2014 od I Carpini, prawdziwy biały kruk z Piemontu i wino naturalne w świetnymTimo wydaniu. Intensywne zozole kwasole pękające na podniebieniu, świetny owoc z kamienistym konturem, no czego chcieć więcej? Chciałoby się, żeby trochę dłuższe było w smaku, tego tzw. „ogona” mu trochę brakuje. Taki szybki numerek na stole w kuchni, jest ostra chemia, ale czemu tak krótko? A propos kuchni – to doskonałe i wszechstronne wino gastronomiczne, może trzeba właśnie dodać mu ten ogon? (przepiórka, królik, jesiotr).

Gruzińskie Kisi 2013 od Schuchmanna to wino-dziwoląg, spartaczona po mistrzowsku hybryda. Winiarz z wiadomych tylko dla siebie powodów po 6 miesiącach dojrzewania wina w glinianej amforze, jak to w Gruzji zawżdy bywało, wpakował je jeszcze na rok do beczek dębowych. WTF? Wącham i wraca mi trauma z dzieciństwa, mam minę jak Tygrysek częstowany tranem przez Kangurzycę, a na koniec jeszcze dostaję po gębie tak suchą taniną, że można nią w piecu rozpalać. Żałość.

BressanNa koniec gratka, Bressan Verduzzo 2010 z Friuli. Tygrysek odzyskuje lepszy humor: pierniczki, pieczone kasztany, orzechy, żywica, i w ogóle czego tam nie ma. Wygląda to trochę tak, jakby naturalista i skandalista Bressan próbował zrobić amontillado, ale wyszło coś jeszcze innego, bardzo nieoczywistego i bardzo WOW! Równowaga, elegancja, sznyt. Gra ta cała orkiestra wyjątkowo smacznie.

Choć dla mnie i tak najlepsze wino wieczoru polało się już poza konkursem: COS Pithos Bianco 2013, sycylijskie grecanico dojrzewane w glinianych amforach. Wszystko tu przebiega naturalnie, wino nie jest na koniec kastrowane – tfu! – klarowane ani filtrowane. A smakuje bardziej gruzińsko niż powyższa Gruzja. I ta jakość owocu, i ta wirująca kwantowa tanina, ta dzikość i energia faktury. Nawet jeśli Bressan był bardziej nieoczywisty, to jednak COS pełniej oddawał głos samemu owocowi, temu – tak przecież oczywistemu – sercu wina. I prosto do serca to wino przemawia. WOW! to za mało.

COS

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s