Pascual Toso – Lamentoso Spiritoso

le roi de c.
Le roi de coeur (1966)

M. Pawlina, niekwestionowany chyba król życia na polskiej scenie alkoholowej (no dobra, przebija go jedynie Wojtek Bońkowski), zaprosił mnie niedawno przez swoich krakowskich zauszników na degustację argentyńskich win od producenta Pascual Toso (kiedyś na półkach Kocyka i w tym miejscu odsyłam do jednego z moich poprzednich wpisów). P. Toso ma 400 ha (cholercia, sporo) w Maipu na wysokości 750 m n.p.m. (kurka, niskawo jak na Mendozę).

Wina rozlewano w tempie biegu na setkę, więc i ja w swojej relacji zastosuję metodę skrótu telegraficznego:

Pascual Toso Malbec 2015 – słodko-gorzkie przesmażone powidło, jak się potrząśnie kieliszkiem to słychać telepiące się w pustym środku procenty, anonim i synonim miałkiej typowości (55 zł).

Pascual Toso Selected Vines Cabernet Sauvignon 2014 – trzymać z dala od ognia, bo sucha tanina od razu się zajara, zapach obskurnej knajpy na krakowskim Kazimierzu, zapychająca słodycz produktu czekoladopodobnego, porzeczkowa nalewka pędzona przez wujcia (89 zł).

Pascual Toso Alta Cabernet Sauvignon 2014 – męcząca podróż przez Saharę garbników, kuchcik ewidentnie przesadził z balsamico, barista przepalił ziarna, a barmanowi rozlał się jaegermeister, odczuwalny poziom alko podobny do tego ostatniego składnika (169 zł).

absynt
Dekadenckie przyjemnostki 😉

Pascual Toso Alta Reserve Syrah 2013 – skoro już jesteśmy na Kazimierzu, ten syrah smakuje jak Król Kier. Spieszę z wyjaśnieniem: na Miodowej jest knajpa o autotematycznej nazwie Absynt, a jednym z hitów menu jest shot o wdzięcznym przydomku Król Kier. Przepis jest bardzo prosty, a mianowicie absynt hiszpański (80% alk.) + crème de cassis. Kopie przepięknie, a po kilku takich baniach człowiek ubiera koronę króla życia i obcuje ze słynną zieloną wróżką (169 zł – to cena wina, za Króla Kier zapłacicie jedyne 12 zł, więc wybór jest chyba oczywisty).

Barrancas Toso 2014 (malbec 60%, cabernet sauvignon 40%) – słodkie trociny, wyheblowany owoc, cyklinowanie podłogi, wujcio znów częstuje nalewką domowej roboty. Na szczęście wino ma formę aforyzmu, końcówka na tyle krótka, żeby nie zmęczyć (69 zł).

Ogólnie rzecz biorąc, wszystkie te wina trącą myszką, a właściwie delirycznymi białymi myszkami. Mają głębię opery mydlanej, ciętość dowcipu polskich komedii gangsterskich i efekty specjalne rodem z kina sci-fi lat 80.

Disclaimer: niniejszego wpisu nie sponsoruje lokal Absynt.

W degustacji uczestniczyłem na własne życzenie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s