List otwarty do sommeliera w Kocyku

Tak, ja wiem, życie jest ciężkie, w życiu nie ma lekko. Kolejne Kocyki wyrastają na rogach i rogatkach jak grzyby po deszczu, otulając jakością coraz większe połacie miasta. Selekcja trunków do tej kocosieci to wysiłek (zaiste!) morderczy, zasługujący na najwyższe uznanie i wiążący się z ogromną odpowiedzialnością za dostarczanie napitków wysokich lotów wielkiej rzeszy spragnionych konsumentów w trybie 24/7/365. Nie ma to tamto, na półki trafiają marki wielkie, rozpoznawalne, starannie wyselekcjonowane, cieszące się zaufaniem klientów. C. Rossi, C. Cin, C. Ciosan (Cena Czyni Cuda), a także – to nie żart – C. Bay, tak, ten słynny, który z hipostazy najwyższej półki rzadko chyba schodzi, sądząc po oferowanych rocznikach, ale tutaj cena już cudów nie czyni.

Przebiegając wzrokiem po kocykowej ofercie winnej, mieniącej się kolorowymi freskami, wyboldowanymi semidrajami i gotycką cyrylicą znanego sylwestrowego samograja, poczułem szczere współczucie dla niewątpliwie przeoranych kubków smakowych sommeliera, który starannie to wszystko wyselekcjonował. Z tego współczucia kupiłem dwie butle Argentyny, ale gdy ich spróbowałem, litość dość szybko zamieniła się w eksplozyjny wkurw, a ten z kolei ustąpił miejsca głębokiemu zwątpieniu w istnienie ww. starannego selekcjonera.

prod

Uwaga, bo to będzie najkrótsza notka degustacyjna w historii pisania o winie. Torrontés smakował jak płyn do mebli Pronto, a Bonarda – jak popiół z ogniska. Jeśli spojrzymy na kontretykietę, dowiemy się, że producentem tych win jest INV D-74715. INV EXP. No. D-89581. Gratuluję marketingu, świetna nazwa dla firmy, momentalnie zapada w pamięć. Natomiast gratulacje za import wędrują do Win-Cin Sp. z o.o. Przypadek? Nie sądzę. Na korku widnieje wprawdzie nazwa Familia Falasco i okazuje się, że faktycznie istnieje taka winiarnia w Mendozie, ale na swojej stronie internetowej nie przyznaje się do produkcji win z serii Ńaira. Ja się tam nie dziwię.

butle

Kontretykieta podaje jeszcze jedną istotną informację, a mianowicie, że „Ńaira” w języku lokalnych tubylców oznacza „kobietę z dużymi oczami”. Ja kobietą nie jestem, ale duże oczy zrobiłem, kiedy przypomniałem sobie cenę, jaką za te wina żąda Kocyk. Ja naprawdę dużo jestem w stanie zrozumieć, kapitalizm, wolny rynek, laissez faire, homo economicus, zasada nieoznaczoności, kwanty, kwarki i czarne dziury, ale kiedy widzę takie bezprzykładne robienie ludzi w przysłowiowe bambuko, scyzoryk mi się w kieszeni otwiera. Przysłowiowo, rzecz jasna.

Drogi sommelierze w Kocyku (jeśli istniejesz), zdejmij kocyk, załóż ogrodniczki albo inne wdzianko robocze, zrób nam wszystkim tę przysługę. Weź odejdź.

Reklamy

Jedna myśl w temacie “List otwarty do sommeliera w Kocyku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s