Babcia Bonarda – Emma Zuccardi 2014

Jedno z pierwszych wspomnień z dzieciństwa: grudniowy poranek, przez noc skrupulatny mróz wytłoczył na oknie japońskie litografie. Skostniałe palce chłodu ściągają ze mnie kołdrę snu. Zakopuję się głębiej pod pierzynę i szukam okruszków ciepła, czekając na babcię, która wejdzie za chwilę z węglem i rozpałką, niczym pradawne bóstwo ogniska domowego, żeby napalić w kaflowym piecu obok mojego łóżka. Uwielbiałem te zimowe poranki, kiedy w oparach półsnu czułem, że mój mały pokój, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wypełnia się promieniującym ciepłem.

Mary
Babcia Marysia

Razem z babcią zjawiały się też koty, podobnie jak ja umykające od chłodu, i sadowiły się od razu w najlepszym miejscu, czyli na piecu. Gdy ogień już wesoło buzował, można było wygramolić się z łóżka i wziąć z nich przykład. Opierałem się plecami o piec i słuchałem jednostajnego mruczenia kotów, czekając na śniadanie. Często było to zwykłe jabłko, ale dzięki babci poranny posiłek zmieniał się często w zabawę. To właśnie ona nauczyła mnie nietypowego sposobu jedzenia jabłka: otóż najpierw trzeba je przekroić na pół, a później małą łyżeczką precyzyjnie wydrążyć miąższ z obu ćwiartek, ale tak, żeby nie przeciąć skórki. Efektem końcowym była mała miseczka, którą uwielbiały bawić się koty.

Te wspomnienia wróciły do mnie niedawno, gdy odkorkowałem wino, które Sebastian Zuccardi skomponował dla swojej babci Emmy. Dla dziadka zrobił – bardzo odpowiednio – malbeca z cabernetem (Tito), a babci zadedykował bonardę. Wino to w sposób niezwykle apetyczny łączy w sobie spontaniczność z elegancją – ekspresja owocu przede wszystkim, autentyczna, soczysta i wibrująca. Pachnie rozgrzaną leśną ściółką, domowymi sokami z aronii i porzeczki, korą drzewną. Usta wypełnia świeży, dojrzały, rozgnieciony owoc wsparty na subtelnej kwasowości i drobnoziarnistej taninie. Faktura, którą z braku lepszych określeń lubię nazywać fakturą mchu, jest podkreślona intrygującą nutą grafitową.

Seba
Sebastian Zuccardi

Sebastian namalował to wino piórkiem, nie ma tu grubych kresek i rozbuchanych kolorów kojarzonych zazwyczaj z argentyńską czerwienią. Ta spontanicznie fermentowana i dojrzewająca w kadziach cementowych bonarda idzie wbrew utartym schematom i wytycza nowe szlaki dla winiarstwa pod Andami. Subtelna, zniuansowana, energiczna i arcysmaczna.

Emma Zuccardi Bonarda 2014Emma Zuccardi
20% gron: San Jose, Tupungato, Valle de Uco
1433 m n.p.m., piasek i ił
80% gron: Paraje Altamira, San Carlos, Valle de Uco
1100 m n.p.m., żwir i wapień
Zbiory ręczne w 1. i 2. tygodniu kwietnia
Fermentacja na rdzennych drożdżach w kadziach cementowych
Maceracja: 20-25 dni
Dojrzewanie: część wina w cemencie, a część w beczkach dębowych 4. i 5. użycia
Całkowita kwasowość: 5,9 g.l
Cukier resztkowy: 2,25 g/l
Alkohol: 13,5%

Importer: Partner Center Cena w sklepie online: 169 zł
Źródło wina: zakup własny (In vino veritas, Kraków, ul. Łobzowska 26)

W mojej skali: 7/10

 

W mojej skali: 7/10

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s