Sąd paryski vol. 2 – Argentyna vs. Bordeaux

Słynący z przedsiębiorczości i pomysłowości naród amerykański dał światu m.in. żarówkę, McDonalda, krzesło elektryczne, Wilka z Wall Street i nurt w filozofii zwany, a jakże by, pragmatyzmem. Daj amerykańskiemu głodnemu żulowi bułkę, a on pójdzie i ją sprzeda na najbliższym rogu, żeby kupić sobie banię. Po drodze wymyśli jeszcze strategię marketingową i slogan, który każdego przekona, że ta właśnie bułka jest absolutnie wyjątkowa i nie kupić jej to objaw zupełnego kretynizmu. Nie bez powodu mówimy o chciwcach, że w oczach mają dolary, a nie na przykład ruble czy pesos, nie mówiąc już o złotówkach, szczególnie w kontekście słabującego kursu naszej waluty.

Czytałem kiedyś artykuł, w którym autor z iście amerykańskim rozmachem przekonywał, że w Stanach Zjednoczonych znaleźć można wszystkie, ale to absolutnie wszystkie rodzaje gleby najlepiej nadające się pod uprawę winorośli. Nieodparcie pojawił mi się w głowie obraz długich kordonów ciężarówek, które zwożą i wywalają w różnych miejscach amerykańskiej ziemi ładunki najcenniejszych gleb kupionych w Europie. I nie zdziwiłbym się, gdyby tak wyglądała prawda. Yes, we can.

Przez długi czas amerykańskie winiarstwo jakoś nie mogło wspiąć się na światowy panteon, zaprzeczając idei wpisanej w American Dream, jakoby w Ameryce każda działalność była z góry skazana na sukces. Inne zdanie na ten temat mieli zapewne Indianie i czarnoskórzy, bo przecież to, co dla przedsiębiorczych Jankesów było realizacją złotego snu o sukcesie i bogactwie, dla innych oznaczało koszmar i piekło. Ale przecież wszystko ma swoją cenę i nikt nie wie tego tak dobrze jak Amerykanie.

judgment-of-paris_gary-myatt
Sąd paryski, 24 maja 1976 r. (autor muralu: Gary Myatt)

Żeby tanio kupić i drogo sprzedać, wystarczy dobry marketing. Dla amerykańskich win takim marketingowym złotym strzałem okazał się słynny sąd paryski w 1976 roku, kiedy to butelki kalifornijskie rozłożyły na łopatki klasowe flaszki z Francji w degustacji w ciemno. A przynajmniej taka jest wersja w kółko powtarzana przez export managerów i innych marketingowców na usługach amerykańskich winiarzy. Jeśli jednak przyjrzeć się faktycznym wynikom, na przykład dla win czerwonych:

paris-judgement

okazuje się, że Stag’s Leap wygrał z Moutonem zaledwie o 0,05 punktu, a wszystkie cztery ostatnie miejsca dumnie zajmują winiarnie amerykańskie. Zresztą degustacja ta budzi wiele innych zastrzeżeń, w tym również metodologicznych, ale przecież o takich „detalach” się zapomina w legendzie utworzonej na potrzeby marketingu.

O słynnej paryskiej degustacji z humorem i ironią pisze Ron Washam i to on zainspirował mnie, żeby zaaranżować podobny konkurs, oczywiście na mniejszą skalę, i wystawić do bitki Francję z Argentyną. Przetrząsnąłem więc piwniczkę, zapakowałem dwie flaszki do skarpet, wykonałem kilka telefonów i udałem się do krakowskiego Wine Spot, najgorętszego obecnie miejsca na winiarskiej mapie grodu Kraka (świetna selekcja Grzegorza Króla, ponad 50 win na kieliszki), gdzie kameralnemu gronu znajomych od lat związanych z branżą winiarską zaprezentowałem w ciemno oba wina. Wspólny mianownik był następujący: obie etykiety to długo beczkowane blendy bordoskie pochodzące z tego samego rocznika: 2008.

Na pierwszy ogień poszło Château du Glana (Saint-Julien, Cru Bourgeois), kupaż cabernet sauvignon (56%) i merlot (44%), który spędził 12 miesięcy w baryłkach (46% nowych). Pod gęstą beczką (mahoń, kawa, balsamico, żywica) nieśmiało gotują się ciemno owoce obficie podlane cassis, wysoki alkohol (14%) niestety wychodzi przed szereg. Porządna dawka kwasu zapięta w kaftan z gruboziarnistych, zaczepnych tanin daje winu mocną strukturę, ale ten szkielet nie jest zbyt dobrze obudowany owocowością. Na kościach kwasu i garbników wiszą jeno strzępki wspomnień o soczystym owocu, brak tutaj wypełnienia, wino dość szybko się urywa i w kontekście dość złożonego i bogatego aromatu pocałunek tego bordosa jest raczej rozczarowujący. Z czasem pojawiają się w kieliszku nieczyste nuty kompostowe, które obdarzony iście parkerowskim węchem i po papiesku przekonany o swej nieomylności Szymon z blogu Dolina Mozeli zidentyfikował już na początku. Słowem, trochę zmęczone już to wino i dalszy czas w butelce raczej mu już nie pomoże, ale zyskało w połączeniu z deską wędlin, które wypełniły brak owocu i dobrze się zgrały z kwasowością i taniną.

bordo

Stająca w szranki Andeluna Pasionado Cuatro Cepas (Mendoza, 1300 m n.p.m.) to blend czterech odmian bordoskich: cabernet sauvignon (27%), merlot (20%), malbec (35%) i cabernet franc (18%). 18 miesięcy w nowych beczkach z dębu francuskiego zrobiło swoje. Wino pachnie intensywnie słodko, dużo tu kipiącego dojrzałością owocu, goździków, piernika, ciemnej czekolady i nut jodłowych. W ustach wybucha owocowa bomba (tarnina, wiśnia) okiełznana dobrą kwasowością (to zasługa tych 1300 metrów w powulkanicznych okolicach Tupungato) i spięta przyjemnymi, gładkimi, choć nieco suchymi taninami. Wino jest gęste, ekstraktywne, ale na szczęście nie ociężałe. Owoc, który pozostaje na pierwszym planie, był w momencie zbiorów tak skoncentrowany, że zjadł tę nową francuską beczkę na przystawkę i bardzo dobrze. Nieczęsto spotyka się wino argentyńskie, które po 9 latach od zbiorów znajduje się u szczytu swojej ekspresji, a tak jest właśnie w tym przypadku. Cuatro Cepas ma jeszcze przed sobą długi czas i jestem bardzo ciekawy, jak będzie smakować za kolejne 9 lat.

andeluna

W tym pojedynku, jak można się już domyślić, wygrała Argentyna. Użyliśmy skali 20-punktowej: ocena wizualna (0-3), aromat (0-6), smak i faktura (0-6), posmak (0-3), harmonia (0-2).

Bordeaux: 12,75

Argentyna: 17,12

Importerem Château du Glana jest Mondovino, do kupienia m.in. w składzie Lutomski.Wino na ul. Dekerta w Krakowie (148 zł). Andelunę z kolei sprowadza do Polski Winosfera, do dostania w Krakowie w wine barze importera przy Pl. Szczepańskim (189 zł).

Źródło win: zakup własny

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s