Dokręcanie śruby – Achaval-Ferrer

Piję te okrzyczane wina od Achaval-Ferrer i myślę sobie, no, jest konkret, dają kopa, choć nie bez równoległej pieszczoty, sporo w nich przesady, ale z polotem, potężny ekstrakt, to prawda, tyle że towarzyszy mu świetny moment obrotowy, śruba dokręcona na maksa, ale za to z wyczuciem. Bardziej Dostojewski niż Dickens, bliżej do Led Zeppelin niż Aerosmith, raczej Aronofsky, a nie Nolan. Nie jest to co prawda Szekspir, King Crimson czy Bergman, no ale jesteśmy bądź co bądź w Nowym Świecie, więc purystyczne malkontenctwo trzeba odłożyć na bok.

Zgodnie z ekstremistycznym nurtem winiarstwa „bezglutenowego” i „bezglutaminianowego” dopłacamy tutaj za wszystko to, czego w winie nie ma. A tych braków jest tutaj sporo: winnice prowadzone są organicznie bez użycia pestycydów, w procesie winifikacji nie są dodawane żadne enzymy ani związki siarki, nie ma też korekty kwasowości (w Argentynie nagminnie dodaje się kwasu winowego lub cytrynowego, aby podbić naturalnie niską kwasowość win), fermentacja malolaktyczna zachodzi spontanicznie, wina nie są klarowane ani filtrowane. Ekstrakt jest uzyskiwany w sposób minimalistycznie interwencyjny, tzn. głównie poprzez intensywne przepompowywanie, bez maceracji na zimno przed fermentacją i bez „wykrwawiania” wina, czyli bez odsączania soku, aby zwiększyć koncentrację.

quimera
Zdj. Achaval-Ferrer

Jednak te wszystkie technikalia to tylko dowód „nie wprost” na jakość win od Achaval-Ferrer. Dużo ważniejsze jest to, co znajdziemy tutaj w samych winnicach. Przede wszystkim – bardzo stare krzewy, niektóre ponad 100-letnie, w dużej części pre-filokseryczne, czyli nie szczepione na podkładkach amerykańskich. Po drugie, ogromna różnorodność gleb: od wapienia i piasku przez pył wulkaniczny, glinę, ił i pokryte warstwą kredy kamienie. Po trzecie, duża gęstość nasadzeń sprzyjająca wysokiej koncentracji gron i maksymalnie wyśrubowana wydajność.

Jeśli chodzi o standardy produkcji w Mendozie, to zazwyczaj z jednego krzewu winogron wytwarza się 4 butelki wina. Achaval-Ferrer podnosi tę poprzeczkę bardzo wysoko: w przypadku win podstawowych jeden krzew daje jedną butelkę, kupaż Quimera potrzebuje dwóch krzewów na jedną flaszę, a topowe malbeki z pojedynczych parcel (Fincas) powstają aż z trzech krzewów / butelkę. Nie wydaje mi się, żeby którykolwiek producent w Argentynie był w stanie podskoczyć na tę wysokość.

yield
Źródło: Achaval-Ferrer

Wszystko to przekłada się w oczywisty sposób na wysoką jakość tych win, a także na wysokie ceny, ale o tym za chwilę. W moim odczuciu trzy jednodziałkowe malbeki w występie solowym (Mirador, Altamira i Bella Vista) poprzez oryginalne połączenie potężnej koncentracji i finezyjnej gracji można spokojnie porównać do najlepszych Prioratów, ale moje serce skradła Quimera 2012, arcyciekawa wariacja na temat blendu bordoskiego (50% malbec, spory udział cabernet franc i merlot, niewielki dodatek cabernet sauvignon i petit verdot).

Bardzo intensywne aromaty jodły, igliwia, żywicy, ocierające się o umami, cedr i słodki tytoń, spoczywają na mocnej podbudowie leśnych owoców, tarniny i żurawiny, z wyraźnym niuansem smoły, który daje tło dla tej impresjonistycznej kompozycji. Skojarzenia ze słynnym schioppettino od Fulvio Bressana z Friuli są jak najbardziej na miejscu. W notatkach mam dwa razy podkreślony „przestrzenny ekstrakt” i to chyba w pewnym stopniu oddaje ów specyficzny rodzaj koncentracji. Wino jest architektoniczne, strukturalne, ma świetną kwasowość i wspiera się na misternej konstrukcji drobnych tanin. Dominuje typowy dla malbeka owoc tarniny, a beczka jest doskonale wkomponowana i przetworzona.

Wina od Achaval-Ferrer są od niedawna w ofercie młodego importera Wino Vinci. Podstawowy malbec i cabernet sauvignon kosztują 97,50 zł, Quimera (roczniki 2010, 2011 i 2012) w cenie 179 zł i wreszcie topowe malbeki (Bella Vista i Altamira) – 377 zł. Czy warto? Renoma producenta, stare winnice, bardzo niska wydajność i metody winifikacji w dużym stopniu uzasadniają te ceny, a reszta to już kwestia indywidualnych preferencji. Już widzę staroświatowych purystów, którzy pukają się w głowy z politowaniem, ale widzę też nowoświatowych hedonistów, którzy za dobrego malbeczka dadzą się pokroić, więc bez szemrania wysupłają z portfela te kilka stówek.

A tutaj rodzi się Quimera:

Quimera 2012
Enolodzy: Santiago Achával, Roberto Cipresso

50% malbec (Medrano i Lujan de Cuyo)
24% cabernet franc (Tupungato)
18% merlot (Tupungato)
8% cabernet sauvignon (Medrano)
2% petit verdot

Gleby:
Medrano – glina
Tupungato – pył wulkaniczny i wapień
Perdriel – piasek na wapieniu
Wydajność: 18 hl/ha
Zbiory: 7-21 marca
Całkowita kwasowość: 6,71 g/l
Alkohol: 14,5%
Fermentacja w kadziach betonowych
Dojrzewanie: 12 miesięcy w beczkach z dębu francuskiego
60% wina w beczkach 2. użycia
40% wina w nowych beczkach

W mojej skali: 9/10
Wina próbowałem na degustacji publicznej.

Reklamy

5 myśli w temacie “Dokręcanie śruby – Achaval-Ferrer

  1. Świetnie to opisałeś, gratuluję, bo materia nie taka łatwa do uchwycenia, impresjonistyczna właśnie – choć intensywność doznań właściwie ekspresjonistyczna.

    Dopowiedziałbym tylko aspekt nieinterwencyjny – co prawda do wina faktycznie nic się nie dodaje, ale też są one one zbierane w stadium przejrzałości – stąd ten cudnie dojrzały fenolicznie owoc i miękkie taniny – a potem aktywnie dealkoholizowane (stąd te rozsądne poziomy 13,5–14%, sprzeczne z poprzednim), a odwrotną osmozą zwiększa się też bodaj kwas (stąd ta żurawinowa świeżość). Czyli pod względem podejścia są to typowo nowoświatowe wina „komponowane” raczej niż samorodne. Mnie to nie przeszkadza, bo są świetne. choć w odróżnieniu od Ciebie Quimera najmniej mi smakuje.

    Polubienie

  2. To prawda, nie ma tutaj aż tak dużo spontaniczności jak u naturalistów czy biodynamików (nie wygląda na to, żeby fermentacja alkoholowa jechała na dzikich drożdżach), choć producent kładzie spory nacisk na ową zminimalizowaną interwencyjność. Jesteś pewny co do tej odwróconej osmozy? Bo to byłaby już konkretna ingerencja w materię wina (i też zwiększenie alko), raczej coś, czego bym się nie spodziewał po producencie tej klasy… (?)

    Polubienie

  3. To dziwne, ale w swoim „Słowniku winiarskim” Zastróżny pisze o odwróconej osmozie: „ilość usuniętej wody nie może przekroczyć 10% oraz nie może ZWIĘKSZYĆ stężenia alkoholu więcej niż 2%”, a tymczasem wiarygodne źródła podają, że odwróconej osmozy używa się właśnie do ZMNIEJSZENIA alkoholu w winie, bo cząsteczki wody i alko mają podobną (małą) wielkość i przechodzą przez membranę razem podczas tego procesu. Czyżby Panu Wiktorowi wkradł się chochlik? 😉 W każdym razie praktyka ta jest mimo wszystko dość kontrowersyjna, bo przy okazji alko i wody z wina usuwane są też inne, potencjalne wartościowe cząsteczki.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s