Horror vacui – Malbec z Kiwilandu

Piliście kiedyś malbeka z Nowej Zelandii? Nie? To nie pijcie, a w każdym razie na pewno nie pijcie malbeka z Seifried Estate Nelson (Marks & Spencer).

Widziałem już w swoim życiu wiele różnych malbeków, lepszych lub gorszych, kobylastych albo finezyjnych, pluszowych tudzież najeżonych, ale nigdy – powtarzam – nigdy moje spotkanie z tym szczepem nie zaowocowało tak ciężkim szokiem, niedowierzaniem, dysonansem poznawczym i spotęgowanym efektem WTF.

o-SURPRISED-CAT

Malbec z Seifried Estate to malbec wykastrowany, skretyniały, karłowaty tępy suchar, brutalnie okaleczony, rozmemłany, cimcirymci, mimozowaty, lamerski, lurowaty barszcz, przyprawiający o mdłości dokwaszony burak, fajtłapa, miernota, ciamajda, loser, skulfoniały, ciapowaty, frajerski, rozwodniony, badziewny pacior, który jest co najwyżej cieniem cienia cienia cienia (ad libitum) prawdziwego malbeka, jego 856. emanacją, niegodną tego, aby nosić to imię.

W filozofii buddyjskiej wyróżnia się zasadniczo 16 rodzajów pustki: pustka tego, co zewnętrzne, pustka tego, co wewnętrzne, pustka tego, co zewnętrzne i wewnętrzne zarazem, pustka tego, co złożone, pustka tego, co nie ma początku i końca, pustka niepostrzegalnego, pustka istoty, pustka tego, co niezłożone, pustka ogromu, pustka tego, co ostateczne, pustka nie-rzeczy, pustka charakterystyki, pustka wszystkich zjawisk, pustka pustki, pustka tego, co nie do porzucenia i pustka przekroczenia skrajności. Malbec Seifried Estate bije to wszystko na głowę i swoim ekstraktem z pustki absolutnej, negatywnej i jak diabli niesmacznej paraliżuje kubki smakowe, a skołowany umysł wciąga w czarną dziurę totalnego badziewia, od której chroń nas, Dionizosie, bo zostawia uraz na bardzo długo.

Jakby tego było mało, kontretykieta informuje, że dyżurna enolożka Marks & Spencer, Jeneve Williams, „was blown away by the result and selected this wine”. Gratuluję gustu i przyznaję, mnie też to wino „zmiotło” i to w takim stopniu, że wciąż nie mogę dojść do siebie.

DSC_2296

Sam producent na swojej stronie internetowej do tego malbeka się nie przyznaje, co niespecjalnie dziwi. Zresztą, znamy już takie przypadki z naszego polskiego dyskontowego podwórka. Ja wszystkich lojalnie ostrzegam: to wino to horrendalny horror, chała i hucpa. Poważnie rozważam wejście na drogę sądową i pozwanie Marks & Spencer z tytułu strat finansowych (48 zł!!!) i moralnych. Przede wszystkim moralnych, bo wciskanie ludziom takiego kitu to bezczelne łamanie wszelkich możliwych zasad przyzwoitości i niezbywalnego prawa każdego człowieka do dobrego wina.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s